poniedziałek, 22 września 2014

My name is Rose...

Czerwona włóczka,
chyba nigdy mi się nie skończy.
Nie wiem czy to dobrze, 
czy może źle?
Ten kolor mnie opentał, 
 a raczej omotał.
W raz z bielą opanował kosz na nowe robótki.

I tak w amoku tworzenia powstała:


Róża - nowa poduszka :)
 

Wzór siatkowy.
Zaporzyczony z kolekcji rysunków 
do haftu krzyżykowego.
 

Swoje miejsce już ma :)


Na kuchennej ławie,
tuż przy oknie, 
by towarzyszyć w codziennych obowiązkach :)


View by the window, and a short break.
My name is Rose...come with me
lets rest...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz